poniedziałek, 10 grudnia 2007

Humor i dowcipy o szkole

Humor i dowcipy o szkole

Przychodzi dresiarz do biblioteki:
- Poproszę jakąś książkę, nauczyciel każe mi poczytać!
Bibliotekarka patrzy na proponuje:
- Może coś z literatury lżejszej?
- Może być ciężkie.Jestem samochodem !

Proszę pani, ja się w pani chyba zakochałem - mówi swojej nauczycielce 8-letni Jasio.
- Przykro mi, Jasiu, ale ja nie lubię dzieci.
- Ja też, będziemy uważali.

W szkole pani kazała napisać zdanie o jednym ptaku. Jaś się zgłasza:
- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak.
- No Jasiu tak nie wolno, a ułóż mi zdanie z dwoma ptakami.
- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wywinął orła.
- A z trzema?
- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wywinął orła i puścił pawia.
- A z pięcioma?
- Proszę pani ja mogę od razu ułożyć z sześcioma.
- Dobrze, ale wymyśl coś ładnego.
- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wywinął orła, puścił pawia aż mu poleciały dwa gile z nosa i dalej poszedł pić na sępa.

Humor i dowcipy o szkole

Humor i dowcipy o szkole

Nauczycielka do ucznia:
- Jasiu "ja się ożenię" jaki to czas?
- Najwyższy, proszę pani.

Nauczyciel fizyki pyta uczniów:
- Kto waszym zdaniem był największym wynalazcą wszechczasów?
- Edison - odpowiada Krzyś.
- Czy mógłbyś to uzasadnić?
- Gdyby nie on, usielibyśmy telewizję oglądać przy świecach !!!

Ojciec przegląda dzienniczek szkolny swego syna:
- Co ty znowu jedynka z historii?
- Niestety, historia lubi się powtarzać...

Na lekcji geografii nauczyciel pyta Jasia:
- Która rzeka jest najdłuższa: Ren czy Missisipi?
- Oczywiście, Missisipi.
- Doskonale, a czy wiesz, o ile dłuższa?
- Dokładnie o sześć liter.

Fąfara zwierza się koledze:
- Wiesz, miałem taki okres w życiu, że nie piłem, nie paliłem, nie zadawałem się z kobietami...
- Co było potem ?
- Potem, poszedłem do szkoły !!!

Wychowawczyni zwraca uwagę uczniowi:
- Dlaczego codziennie spóźniasz się na lekcje ?
- To przez mojego dziadka.
- Zachorował ? Biedaczek...
- Nie, ale ciągle powtarza, że na naukę nigdy nie jest za późno.

- Czy zdajesz sobie sprawę z tego, ile nas kosztuje twoja nauka?
- Tak, tato. Dlatego staram się uczyć jak najkrócej i jak najmniej.

Na biologii nauczycielka pyta ucznia:
- Powiedz , ile mucha ma nóg ?
- A nie ma pani przypadkiem innych zmartwień ?!?

- Czym różni się kura od ucznia ?
- Kura znosi jajko przez minutę, a uczeń musi znosić szkołę przez siedem godzin dziennie !

- Jak nazywa się człowiek, który ciągle gada i gada, chociaż nikt go nie słucha?
- Nauczyciel!

Dziadek sprawdza wiedzę wnuk z matematyki:
- Powiedz, ile to jest trzy razy dwa ?
- No....no....sześć !!!!
- Bardzo dobrze. W takim razie dostaniesz ode mnie sześć cukierków.
- O, choroba! A już miałem powiedzieć: dziesięć

Tato mówi do syna:
- Nie rozumiem, jak ty możesz zadawać się z Wojtkiem. Przecież to niegrzeczny chłopiec, najgorszy uczeń w klasie!
- Przez wdzięczność tato. Gdyby nie on, ja byłbym najgorszym uczniem!

Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna?
- ?
- Dziękuję panu. Dwója. Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta:
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi?
- Zdejmuję bluzkę. - odpowiada studentka.
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuję spódnicę.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuję stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi:
- Panie profesorze mogę jeszcze zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna nie otworzę.

Pani mówi do Jasia:
- Jasiu powiedz mi zwięrzątko jakie bardzo lubisz.
- Jasiu na to: dzwiedź
- Pani mówi do Jasia: Jasiu nie dzwiedź tylko niedzwiedź
a Jasiu się odzywa jak niedzwiedź to nieznam...

Humor i dowcipy o szkole

piątek, 7 grudnia 2007

Kawały i dowcipy o zajączku

Kawały i dowcipy o zajączku

Idzie zając lasem i wrzeszczy:
- Przeleciałem lwicę!...
Spotyka wilka:
- Zając, zamknij pysk, chcesz żeby lew usłyszał? Poza tym i tak ci nikt nie uwierzy.
Zając wzruszył ramionami i drze pysk dalej.
- Przeleciałem lwicę! przeleciałem lwicę!
Spotyka niedźwiedzia:
- Zając, zamknij się bo lew usłyszy, i wszyscy będziemy mieli przerąbane, jak sie wkurzy! A i tak nikt Ci nie uwierzy.
Zając idzie dalej i drze się:
- Przeleciałem lwicę! Przeleciałem lwicę!Przeleciałem lwi...
Nagle zobaczył lwa. Ten wkurzony ruszył za zającem, goni go, goni. Zając wskoczył w wydrążony stary pień. Lew skoczył za nim, ale utknął. Utknął tak, ze tylko tyłek mu wystaje, łeb jest w środku. Zając stanął, podszedł z tylu do lwa,rozejrzał się w koło, rozpina rozporek i mówi:
- W to, to już k****a nikt mi nie uwierzy!


Kawały i dowcipy o zajączku

Lew zgromadził na leśnej polanie wszystkie zwierzęta i groźnie pyta:
- Kto zabił ostatniego dinozaura?
Cisza.
- No, kto zabił ostatniego dinozaura?
Zza krzaczka wychyla się zajączek:
- To po co wymuszał pierwszeństwo przejazdu?!

Idzie zajączek lasem, patrzy a na dróżce leży podkowa. Podnosi ją, odwraca na drugą stronę, a tam... koń!

Idzie zając przez łąkę i pali papierosa.
Krowa zwraca mu uwagę:
- Jak Ci nie wstyd?Taki mały i pali?
Zając strzepuje popiół i mówi:
- Taka duża i nie nosi stanika!

Miś otworzył sklep wielobranżowy. Można w nim znaleźć wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiście pierwszej jakości). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Na to miś:
- W tym sklepie jest tylko świeży towar, nie ma nic starego, ani zgniłego.
Zając poszedł. Jednak następnego dnia przychodzi znów i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Miś się wkurzył opieprzył zajączka i wywalił ze sklepu. Jednak myśli sobie: "ten zając nie da mi spokoju dopóki nie załatwię mu tych marchewek".
Następnego dnia zając znów przychodzi i pyta:
- Czy są zgnite marchewki?
Na to miś:
- Wiesz zając to w zasadzie jest porządny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie załatwiłem kilka. Tak, są zgnite marchewki.
A zajączek na to wyjmuje legitymacje i mówi:
- Kontrola, Sanepid.

Lew, król zwierzat postanowił znać wagę wszystkich zwierząt. Wydał rozporządzenie, że wszystkie zwierzaki mają się zważyć, poźniej przyjsć do niego i podac mu swój cieżar. Przychodzi sarenka:
- Ile ważysz? - pyta lew.
- 50 kilogramow - mówi sarenka.
- W porzadku.
Przychodzi wiewiórka.
- Waże 2 kg - powiada wiewiórka.
- Dobrze, zanotowałem - mówi lew.
Przyszło dużo zwierząt. W końcu przybył zając.
- Ile wazysz zajączku? - pyta lew.
- 60 kg.
- Bez żartow zajączku! - krzyczy lew.
- 60 kg.
- Zajączku, nie żartuj, ile naprawde ważysz?
- 60 kg. - Zajączku, bez jaj! Ile ważysz?
- A... bez jaj to 2 kg.

iedźwiedź zakazał w lesie się załatwiać. Ale pewnego dnia zajączek był w samym jego środku i nagle mu się strasznie zachciało. Nie wie co zrobić ale jednak musiał, więc się załatwił. Ale słychać, że niedźwiedź idzie. Więc wiele nie myśląc wziął i ukrył kupę w łapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta:
- Ej, Zajączek, a co ty tam trzymasz w tych łapkach?
- Nic takiego, motylka...
- Pokaż go tu. - mówi niedźwiedź.
Zajączek otwiera łapki i powiada:
- Ale świntuch! Aaaaleee kupe nawalił !!!

Wpada zajaczek do lisiej nory i pyta małego liska:
- Jeeeeeest ooooojciec?
- nie ma..
- Jeeeeeest maaaaatka?
- nie ma..
- A w morde byś tak chciał ?!

Niedźwiadek kupił motorek. Zadowolony jedzie przez las i spotkał zajączka.
Pyta się:
- Ty zając chcesz się przejechać?
- No pewnie.
- Wsiadaj.
Jadą przez las 40 na godzinę, 50, 60. Nagle niedźwiadek poczuł mocny uścisk i mokro. Pyta się:
- Ty zając, zlałeś się ze strachu?
Na to zajączek ze spuszczona głową.
- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem.
Zając postanowił się odegrać. Zapożyczył się i kupił szybszy motorek. Szukał niedźwiadka. W końcu szczęśliwy znalazł. I pyta się:
- Ty niedźwiedź chcesz się przejechać?
- No pewnie.
Jadą przez las 40 na godzinę 50, 60, 70, 80. Nagle zajączek poczuł mocny uścisk i mokro. Szczęśliwy pyta się niedźwiadka:
- Ty niedźwiedź, zlałeś się ze strachu?
Na to niedźwiadek ze spuszczoną głową:
- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem.
Zając szczęśliwy odpowiada.
- No to się zaraz zesrasz, bo nie mogę dosięgnąć do hamulca.

Niedźwiedź był strasznym pijakiem i wszystkie pieniądze przepijał. Natomiast zajączek był prawym zwierzakiem. Pewnego razu niedźwiedź widzi zajączka jadącego Fiatem 126 i pyta:
- Skąd to masz?
- Jak się oszczędza to się ma!
Na drugi dzień zajączek jedzie Polonezem Caro i mijając zalanego niedźwiedzia woła:
- Jak się oszczędza to się ma!
Na trzeci dzień zajączek idzie do sklepu, przechodzi przez ulicę, a tu wprost na niego jedzie Porsche 911. Samochód hamuje z piskiem opon, wysiada zalany, jak zwykle, niedźwiedź i mówi:
- Jak się sprzeda butelki to się ma !.

Kawały i dowcipy o zajączku

niedziela, 11 listopada 2007

Humor i dowcipy o Żydach

Humor i dowcipy o Żydach.



Dzwoni Żyd do swojego przyjaciela:
- Mosze, ile to jest 2x2?
Mosze zamyślił się i pyta:
- A kupujesz czy sprzedajesz?


— Dlaczego Adam, pierwszy człowiek, żył tak długo? — Bo nie miał teściowej.


Baron Rotszyld zwraca się do swego kasjera: — Panie Silberman, to naprawdę nie uchodzi. Przychodzi pan do pracy na dziesiątą i jeszcze się pan spóźnia. Popatrz pan na mnie —ja jestem przecież szefem, a przychodzę zawsze punktualnie o ósmej. — Panie Rotszyld — odpowiada kasjer — dla pana to nic trudnego przyjść o ósmej, od tego jest pan baronem Rotszyldem, ale dla mnie nawet godzina dziesiąta to o wiele za wcześnie, bo ja jestem tylko pańskim kasjerem.


Stary Żyd dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
- Do pięciu wyrazów za darmo.
- Nooo... to niech będzie: Zmarła Zelda Goldman.
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To niech będzie - Zmarla Zelda Goldman, sprzedam Opla

Biedak pyta bogacza: — Powiedz mi, jak człowiek staje się bogaty? — Trzeba zacząć od tego — wyjaśnia bogacz — że przez dwadzieścia lat musisz być skąpcem, kutwą, dusigroszem... — No, a potem? — dopytuje się biedak z rosnącą ciekawością. — Potem? Potem to ci zostaje do końca życia.

— Bóg dopiero co zabrał do siebie twoją drogą, ukochaną żonę, a ty już sobie bierzesz nową? — Dlaczego nie? Jeśli Bóg bierze to czemu i ja nie mam brać?

Żebrak zaczepia przechodnia na ulicy: — Proszę o wsparcie... — Tfu! Taki młody, zdrowy człowiek! Nie możesz zużyć swoich sił na coś lepszego niż żebranie? — Ach tak! Próbujesz wykręcić się od jałmużny? To zaraz zobaczysz, na co użyję moich młodych sił!

Bogaty Żyd ze wsi przyjeżdża do miasteczka w brudnym, podartym ubraniu. Spotyka go znajomy — Jak ci nie wstyd chodzić po mieście w takich szmatach? — Dlaczego miałbym się wstydzić? Przecież nikt mnie tutaj nie zna. Kilka tygodni później ten sam znajomy przyjeżdża na wieś i znów widzi bogacza w zniszczonym roboczym ubraniu. — Jesteś tak samo niechlujnie ubrany — mówi do niego zdziwiony — jak niedawno, gdy byłeś w mieście... — No, a czemu mam nie być. Przecież tu mnie wszyscy znają. Naprzeciwko Wielkiej Synagogi w Nowym Yorku zbudowano restaurację McDonald”s. Pewnego dnia szames widzi, że z knajpy wychodzi grubas z cygarem w zębach i zmierza w stronę synagogi. Chce się widzieć z rabinem w ważnej sprawie. Szames, ciekawski z natury, stoi pod drzwiami i podsłuchuje. Dolatuje go strzęp rozmowy Grubas: — Dam 100 000 dolarów na synagogę. Rabin: — Nie mogę przyjąć. Grubas: — 200 000 dolarów Rabin: — To wykluczone. Grubas: — 500 000. Rabin: — Nie i jeszcze raz nie. Grubas wychodzi trzaskając drzwiami. Szames biegnie do rabina: — Rebe, co robisz?! Odmawiasz takiej sumy pieniędzy na synagogę? — A wiesz przynajmniej, czego chciał w zamian? — odparł rabin. — Nie, nie dosłyszałem. — Chciał, żeby w czasie modlitw z wyjątkiem dni świątecznych wierni zamiast tradycyjnego „Amen” mówili „McDonald”.

Zima. Do knajpy wchodzi Żyd zostawiając otwarte drzwi. Barman natychmiast reaguje:
- Panie, zamknij pan te drzwi, przecież na dworze jest zimno!
- Czy panu się wydaje, że jak zamknę te drzwi to na dworze zrobi się cieplej?

Do żydowskiego milionera Rotschilda podchodzi lokaj i mówi, że za drzwiami czeka jakiś obdarty Żyd, który ma do pana barona interes. Obdartus obdartusem ale Rotschild nie byłby milionerem gdyby nie reagował na słowo "interes". Kazał wpuścić petenta. Obdartus wchodzi i nadaje: - Panie Rotschild, ja mam taki interes co my oba zarobimy po pół miliona w jeden dzień...
- Pół miliona, ładny grosz... a co za interes?
- Panie Rotschild ja słyszałem, że pan wydajesz córkę za mąż i dajesz pan zięciowi milion w posagu.
- To prawda.
- Panie Rotschild... ja ją wezmę za pół.

Żyd wysłał swojego syna na studia do Ameryki. Po kilku latach pobytu syn wraca i tak oto rozmawiają:
- Synu, a gdzie twoja broda?
- Tate, w Ameryce nikt nie nosi brody. Zgoliłem ją.
- Ale przestrzegałeś szabasu?
- Tate, w Ameryce w szabas wszyscy idą do pracy.
- Mam nadzieję, że spożywałeś tylko koszerne jedzenie?
- Tate, w Ameryce bardzo ciężko o koszerne jedzenie.
- Och synu! Powiedz mi tylko jeszcze jedną rzecz. Jesteś nadal obrzezany?

W pewnym mieście obok siebie znajdowały się Synagoga Żydowska i kościół. W sobotę idzie Rabin do Synagogi patrzy a tu ksiądz myje mu samochód, no to się rabin ucieszył ale i zastanowił. Następnego dnia czyli w niedziele idzie ksiądz na msze patrzy a tu mu rabin odcina rurę wydechowa w samochodzie.
- Rabin co ty robisz z moim samochodem - krzyczy ksiądz.
Na to rabin odpowiada;
- Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód to ja ci dzisiaj twój obrzezam.

Żyd Icek spotyka Majera:
- Gdzie pracujesz?
- Nigdzie...
- A co robisz?
- Nic...
- Jak Boga kocham, fajne zajęcie.
- Tak, tylko, że ogromna konkurencja.

Żyd Mosze zaprosił na randkę swoją przyjaciółkę, Salcie. Spacerują po mieście i w pewnym momencie mijają elegancką restaurację.
- Ach, jakie smakowite zapachy... - wzdycha dziewczyna.
- Podoba ci się? - Mosiek na to. - Jeśli tak, to możemy przejść się tędy jeszcze raz.

Wchodzi stary Żyd do konfesjonału i nawija:
- Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki, zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem seks z wszystkimi trzema...
- Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
- Jakiego grzechu?
- Co z ciebie za katolik?
- Jestem żydem...
- To czemu mi to wszystko opowiadasz?
- Wszystkim opowiadam!

Trzech Żydów postanowiło założyć sklepy i to w dodatku obok siebie. Założyli, a potem myśleli, co by tu zrobić, żeby przyciągnąć klientów. Pierwszy wystawił w oknie sklepu wywieszkę TU UDZIELA SIĘ 25% RABATU drugi TU UDZIELA SIĘ 50% RABATU a trzeci. TU GŁÓWNE WEJŚCIE.

Na cmentarzu żydowskim odbywa się pogrzeb małego dziecka. Nad otwartym grobem stoi matka i zawodzi:
- Kochany syneczku, jak staniesz przed obliczem Stwórcy wyproś u niego dużo pieniędzy dla twoich rodziców i szczęśliwą starość. I wybłagaj u Wiekuistego, żeby twoje dwie siostry mogły być zaopatrzone w duży posag, a Twoi bracia Natan i Dawid, żeby dostali za żonę dobre i ładne, pobożne panny. A twego najstarszego brata Chaima, żeby zwolnili z wojska. I poproś Jehowę, żeby twój kochany wujek Abram wreszcie wyzdrowiał...
Obok zawodzącej matki stoi oparty o łopatę grabarz. Kiedy litania próśb ciągnie się w nieskończoność, grabarz trąca zawodzącą kobietę i mówi:
- Paniusiu kochana, jak się ma tyle interesów do kogoś to się nie posyła takiego małego dziecka, tylko się idzie samemu!

Dawno temu przychodzi Żyd do Urzędu Stanu Cywilnego i mówi, ze chce zmienić nazwisko.
- Na jakie?
- Chciałbym sie nazywać Kowalski.
- A jak się pan teraz nazywa?
- Malinowski.
- Panie, po co to panu, dlaczego chce pan to zmienić??
- Widzi pan, bo jak się mnie wtedy zapytają o poprzednie nazwisko, to chcę powiedzieć - "Malinowski"

- Dlaczego Żydzi mają takie duże nosy?
- Bo powietrze jest za darmo...

Żyd Mosiek budzi się w nocy i widzi, że z jego łoża wystają trzy pary nóg. Jeszcze trochę zaspany, liczy dla pewności:
- Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi? Powtarza:
- Moje nogi, Salci nogi, a tu czyje nogi?
Wyskakuje z łóżka i jeszcze raz liczy:
- Moje nogi, Salci nogi... A ja się głupi denerwował!.

- Ojciec Żyd pyta się syna
- Mosche co byś chciał mieć?
- Pieniądze
-A potem?
- Bardzo dużo pieniędzy.
- A gdybyś miał bardzo dużo pieniędzy to co chciałbyś mieć?
- Odsetki

Statek tonie. Wszyscy panikuja tylko jeden żyd siedzi i czyta gazetę.
- Ten statek tonie - ktoś go pukną w ramię.
- No to co?! To nie mój statek.

Humor i dowcipy o Żydach


Copyright 2007 http://humor-dowcipy.blogspot.com/

piątek, 9 listopada 2007

Humor i dowcipy polityczne

Dowcipy i kawały polityczne

- Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
- Normy europejskie.

Samoobrona będzie opozycją pozaparlamentarną działającą na obczyźnie... teraz szukają obczyzny, która nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej z Polską.


Bajka o długopisie:

Długo PIS nie rządził.

Szef TVN24 do dziennikarzy: Kochani, przez dwa lata waliliśmy w obóz rządzący. Tak dalej być nie może. Jesteśmy telewizją niezależną i to zobowiązuje. Teraz będziemy kopać w opozycję.

Politycy są jak pieluchy: trzeba ich często wymieniać, z tego samego powodu.

Dlaczego wybuchła afera w Samoobronie?
A to wszystko wina braku ogonków w polskich literach...
W sms-ach Łyżwiński napisał Anecie K:
"Zrób mi łaskę i zostań dyrektorem mojego biura poselskiego".

Lepper bawiący przejazdem w Paryżu ma wygłosić mowę podczas oficjalnego przyjęcia. Wstając z krzesła gdy przyszedł czas wygłoszenia przemówienia zauważa, że sekretarka, choć świetnie przetłumaczyła całość tekstu zapomniała o nagłówku "Panie i Panowie". Nagle spostrzega, że w głębi sali nad drzwiami do toalet wiszą tabliczki z napisami. W Polsce tabliczki takie z reguły mieszczą słowa "Panie" "Panowie". Lepper odetchnął z ulgą zaczynając mowę od dwóch słów wyczytanych na tabliczkach.
Jak zawsze błyskotliwa mowa wywołała ogromny zachwyt i olbrzymie brawa zgromadzonych ludzi. Przewodniczący wraca na swoje miejsce. Siedzący obok niego francuski minister nachyla się i szepcze mu do ucha:
- Świetne przemówienie! Muszę panu jednak coś zdradzić - u nas we Francji nigdy nie zaczyna się mowy od "Toalety i Pisuary, jestem szczęśliwy mogąc zwrócić się do Was..."

Czym się różni polityk od damy?

Jak dama mówi nie, to znaczy może,
jak dama mówi może, to znaczy tak,
jak dama mówi tak, to już nie jest damą.

A polityk jak mówi tak, to znaczy może,
jak mówi może, to znaczy nie,
a jak mówi nie, to już nie jest politykiem.

Jedzie Rydzyk swoją nową Audi. Oczywiście siedzi z tyłu a prowadzi jego kierowca. Nagle TRACH I BUM. Coś rozjechali. Po co cofnięciu do tyłu okazuje się, że to jakieś dwie staruszki. Widząc to kierowca, mówi.
- Ratujemy je czy nie.
Na co oburzony Rydzyk.
- Oczywiście, że ratujemy. Przecież ktoś musi spłacić moje nowe Audi.

Pyta lekarz polityka:
-Dlaczego polityk zawsze odpowiada pytaniem na pytanie?
A polityk mówi:
-A KTO TAK POWIEDZIAŁ?

W 1968 r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomółki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomółka.
- I coście zrobili?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...

Przyjeżdża Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko:
- Ja gut, Ja gut.
Na to Wałęsa mówi do Mietka:
- Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś.
Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi:
- Danke.
Na to Wałęsa:
- Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam.

Przed świętem narodowym pierwszy sekretarz do panienki odpowiedzialnej za część kulturalną (in Russland):
- Potrzebny jest nam jakiś wierszyk towarzyszko...
Stoit statuja, u niej jest chuja
Ruka podniata w rukie granata.
- Towarzyszko! Ale bez tego chuja!
Stoit statuja, u niej niet chuja
Ruka podniata w rukie granata.
- TOWARZYSZKO! Nie może być tego słowa: CHuJ!
Stoit statuja, ruka podniata
a w miejsce chuja wisit granata

Honecker, po swojej śmierci w piekle został wprowadzony do tego wielkiego kotła, gdzie wszyscy grzesznicy się piekli. No i diabeł jeszcze tłumaczy, ze każdy tutaj jest karany według swoich grzechów, tzn. ten kto mało zgrzeszył, ten stoi tylko po kostkę w tej gotującej smole, inni aż po kolano, a jeszcze inni po pas, itd. Wiec, diabeł prowadzi Honeckera do tego kotła i Honecker znalazł swoje miejsce u innych stojących aż po pas w smole. No i rozglądając się zauważył, ze tam Hitler stoi w środku, no i tez tylko po pas. Więc, wzburzony pyta się diabla, co to ma znaczyć, w końcu nie zgrzeszył tyle co ten faszysta Hitler. Diabeł patrzy się w tym kierunku i krzyczy:
- Ej, Adolf, przestań i zejdź z Breżniewa!

Pomiędzy ambasadami USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek.
Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depeszę do swoich:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnicę to dostałam taka długa, ze ledwo chodzę."
W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnicę to mi dali taka krótka, że mi chyba widać jaja i kałasza."

Bill wybiera się na poranny jogging zima. Biegnie, biegnie, nagle widzi jakiś napis na śniegu. Patrzy: "BILL CLINTON TO GÓWNIARZ".
Clinton wkurzył się. Wezwał szefa FBI i kazał mu przeprowadzić śledztwo. Kilka godzin poźniej przychodzi do niego agent i mówi:
- Panie prezydencie, mam dobre wieści i złe wieści.
Clinton:
- Najpierw dobre.
Agent pokazuje mu wyniki testów:
- Analiza próbki moczu wykazała, że to Jesse Jackson (polityczny przeciwnik Clintona, Murzyn) odlewał się na śnieg.
Bill:
Hm... A te źle?
Agent:
Jak by to powiedzieć... No... Tego... To charakter pisma Hillary...

Jasiu wymień czterech naszych największych polityków.
- Wałęsa... Kuroń... Mazowiecki... i... Havel.
- Jasiu, Havel to przecież Czech!
- Nie, czterech!!

Tylko Chuck Norris potrafi polizać swój łokieć.
Tylko Jarosław Kaczyński potrafi pocałować klamkę, stojąc wyprostowany.

Dowcipy i kawały polityczne


Copyright 2007 http://humor-dowcipy.blogspot.com/

środa, 7 listopada 2007

Humor i kawały o Czerwonym Kapturku

Humor i kawały o Czerwonym Kapturku

Idzie Czerwony Kapturek przez las. Zobaczył ją wilk i woła zza krzaków:
- O, idzie głupia dziwka!
- Wilku nie mów tak na mnie. Ja jestem Czerwony Kapturek! Mam przecież czerwoną czapeczkę,
czerwoną bluzeczkę, czerwoną spódniczkę, czerwone buciki... O, cholera!...
Ja rzeczywiście wyglądam, jak głupia dziwka!


Jeśli podoba Ci się ta strona kliknij na napis "Lubię to", a wpis pojawi się jako TWOJA ulubiona strona na PINTEREST & FACEBOOKU & Twitter!

Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Czerwony Kapturek do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma - bajka nieważna. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają. Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem kompletnie zajechany. Całą noc tańczyłem z Costnerem.

Idzie przez las Czerwony Kapturek. Wilk ją pyta:
- Gdzie idziesz, głupia?
- Wcale nie jestem głupia. Idę do babci i niosę jej w tym... O, cholera, ale jestemn głupia! Zapomniałam koszyczka!

Jedzie czerwony kapturek przez las na rowerze. Nagle z krzaków wyskakuje wilk, psuje rower i ucieka. Sytuacja kilka razy się powtarza, aż pewnego dnia wilka na gorącym uczynku przyłapuje niedzwiedź:
- Jeszcze raz zepsujesz ten rower a będziesz go spawał!
W ciepły wiosenny dzień czerwony kapturek złożył wizytę swojej babci:
- Witaj.
- Witaj wnusiu!
- Babciu czego masz takie duże uszy?
- Żeby Cię lepiej słyszeć.
- A babciu czego masz takie wielkie oczy?
- Od tego cholernego spawania!
Idzie Czerwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
Czerwony Kapturek oczywiście zaczyna:
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurwa, nawet się wys....ć nie można...

dzie czerwony kapturek przez las i nagle spotyka wilka:
- Gdzie idziesz czerwony kapturku?
- Do babci.
- A podasz mi jej adres?
- Tak, www.babcia.com.pl

Czerwony Kapturek widzi wilka pędzącego z bukietem róż.
- Wilku, dokąd gnasz z tymi kwiatami?
- Jak to dokąd?! Przecież dzisiaj jest Dzień Babci!

Przeważnie nie wspomina się o tym w bajkach, ale Czerwony Kapturek chodziła do babci dwa razy dziennie. Raz z koszykiem z ciastem, a drugi raz, odnieść butelki do sklepu.

Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje Wilk. Czerwony Kapturek zatrzymuje się i zaczyna się trząść ze strachu.
- Boisz się Czerwony Kapturku? - pyta się Wilk.
- Oj, bardzo się boję...
- Nie martw się, złap mnie za ogon, to wyprowadzę cię z lasu.
Czerwony Kapturek złapał Wilka za ogon, i tak, jak Wilk obiecał
wyprowadza Czerwonego Kapturka z lasu. [...] Po pewnym czasie dochodzą
na skraj lasu, gdzie przebija się słonce, w promieniach którego Wilk zamienia się w pięknego młodzieńca.
- I jak Czerwony Kapturku, dalej się boisz? - pyta się Młodzieniec.
- Nie, już się nie boje - odpowiada nadal trochę się trzęsąc.
- NO TO CZEMU MNIE TRZYMASZ ZA OGON???

Humor i kawały o Czerwonym Kapturku

2007 Copyright http://humor-dowcipy.blogspot.com

niedziela, 4 listopada 2007

Dowcipy o Adamie Małyszu

Dowcipy o Adamie Małyszu

Lecą dwa bociany, a pomiędzy nimi Małysz. Jeden z bocianów w pewnym momencie mówi do Małysza:
- Ej ty, nie będzie ci za gorąco w tym kombinezonie w Afryce?

Podobno Adama Małysza przyłapano na braniu nielegalnego dopingu. Widziano go jak wyjadał karmę dla ptaków.

Mówi jaskółka do jaskółki:
- Jutro będzie pogoda, bo Małysz wysoko lata.


Humor i dowcipy o Adamie Małyszu

Dlaczego Adama Małysza posądzono o gwałt? - Bo przeleciał skocznię.

Czego nie lubi Adam Małysz? - Jak się go pytają - Jak ci leci?.

Przychodzi Małysz do kiosku i mówi: - Poproszę dwa bilety.
Sprzedawca: - Dwa złote...
Małysz: - Nie. Jeden srebrny, drugi brązowy.

Czym różni się Małysz od Miga? - Miga trzeba tankować w locie.

W więziennej celi siedzą dwaj więźniowie skazani za napad na bank. Nagle jeden pyta:
- Ty, znasz Małysza ?
- Nie, a co ?
- Ten, to miał skok...

Dowcipy o Adamie Małyszu

Jeśli znasz jakieś fajne teksty smsów z kategorii "Dowcipy o Adamie Małyszu", nadeślij je do naszego serwisu.

Co Małysz ma w kuchni? - Ma łyżki.

Trwa konkurs lotów narciarskich. Pierwszy skacze Ahonen. Po chwili spiker ogłasza: - 80 metrów. Zirytowany skoczek wrzeszczy: - Po co czytałem wczoraj W 80 dni dookoła świata?
Drugi skacze Szmitt - 303 metry – krzyczy spiker. Szczęśliwy Niemiec mówi: - Nie bez powodu czytałem wczoraj Dywizjon 303.
Zdenerwowany Małysz biegnie do Tajnera: - Nie skaczę! - Dlaczego? - Czytałem wczoraj 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi!

Po co Małyszowi komórka? - Żeby poprosić wieżę o pozwolenie na lądowanie.

Czym się różni Małysz od F-16?
- F-16 lata niżej i tankuje w locie.
- A czym się różni Małysz od 747? :)
- 747 ma mniejszy zasięg.

Żona mówi do Małysza:
- Chyba będzie padać...
- A co znów nisko latam - odpowiada Adam.

Dlaczego Małysz na dużej skoczni w Lahti podczas Mistrzostw Świata skoczył bliżej od Schmidta?
- Ponieważ korzysta z Idei i stracił zasięg.

Czym się różni Małysz od Hitlera?
- Adolf długo dochodził do władzy, a Małysz już mógłby być prezydentem.

No więc leci sobie Adam Małysz. Nagle podlatują do niego dwa gołębie i lecą sobie z nim tak pewną chwilę.
Lecą i lecą... W końcu jeden pyta drugiego:
- Ej, co to za koleś?
- Nie wiem, ale już trzecią godzinę leci i się jeszcze nie przedstawił

Dlaczego Małysz lata tak daleko?
RedBull doda ci skrzydeł.

Małysz jesienią idzie sobie przez park i słyszy:
-Adam czekaj
-Słucham ptaszku
-Zabierzesz się z nami do Afryki, bo Schmitt nie da rady...

Czym różni się Małysz od kota?
-Kot ląduje na 4 łapy, a Małysz robi telemarka

Dlaczego Małysz jest groszy od Ferrari
-Ferari ma na setki 3,5 sekundy, a Małysz aż 5,5

Przed podróżą do Japonii na kolejne zawody Adam się zastanawiał czy lecieć tam samolotem, czy na nartach.

Dlaczego Małysz ma kolczyk w uchu?
-Żeby zrównoważyć zegarek!

Czym różni się Małysz od Gołoty?
-Małysz dłużej wytrzymuje w powietrzu niż Gołota na ringu

Czemu Małysz ma kolczyk w uchu?
-Bo go ornitolodzy dorwali.
-U Małysza wykryto doping, ważą się losy jego dyskwalifikacji, powodem było zażywanie karmy dla ptaków.

Copyright 2007 http://humor-dowcipy.blogspot.com/

piątek, 15 czerwca 2007

Humor kawały i dowcipy o ruskich. Śmieszne memy i obrazki

Humor i dowcipy o ruskich

Humor kawały i dowcipy o ruskich. Śmieszne memy i obrazki.
                                            ROSJA VS USA

  Rosjanie kupują od Amerykanów drogą piłę spalinową do drzew. Piła miała ścinać do 50 drzew na dobę. Rosjanie do tego zadania zatrudnili najlepszego drwala – Saszę. Ale jak się okazało - ściął tylko 20 drzew i piła się zepsuła. Rosjanie zgłaszają reklamacją do Amerykanów.
- W instrukcji jest napisane, że ścina ona do 50 drzew, a nasz Sasza ściął tylko 20 !? - zgłaszamy reklamację. Amerykanie więc przyjechali do Rosji, aby załatwić reklamację. Odpalają piłę, a Roscy na to: - A to ona ma silnik?!!!

                                               RUSKI FOTORADAR

W Rosji zero tolerancji da piratów drogowych

W Rosji zero tolerancji da piratów drogowych
 
Zawody w rzucaniu broną . Startują:  Polak, Rus i Niemiec
Pierwszy rzuca Niemiec i uzyskuję 5 metrów.
Drugi rzucał polak i uzyskuje 7 metrów. 
Trzeci rzuca ruseki uzyskuję wynik najlepszy wynik 10 metrów. 
Niestety go  zdysfalifikowali bo zapomniał odczepić brony od traktora.
 
                                                        ***    
Diabeł złapał Polaka Ruskiego Niemca i mówi:
- Każdy z was musi przepłynąć przez Nil. Wypuszczę tego któremu krokodyl nie odgryzie jąder!
Pierwszy przez Nil przepłynął Niemiec. Gdy wyszedł z wody diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Niemiec.
Drugi był Ruski. Gdy wyszedł z wody diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Ruski.
Jako trzeci Nil przepłynął Polak. Gdy wyszedł z wody diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada Polak.
Nagle z Nilu wyłazi krokodyl i pyta cienkim głosikiem:
- Który płynął ostatni?
 
Rosyjska policja w nowej odsłonie.
Humor i dowcipy o ruskich i ruskiej policji
 
Kłóci się Rosek Norweg i Niemiec, gdzie są bardziej mroźne zimy.
Ruski mówi:
- U nas to była taka zima, że jak się splunęło, to na ziemię spadały kawałki lodu.
Na to Norweg:
- A u nas była taka zima, że nawet Golfsztrom zamarzł.
A Niemiec na to:
- A dobrze mu tak -  Żydowi!
NORMALNA ZIMA W ROSJI
Humor kawały i dowcipy o ruskich. Śmieszne memy i obrazki
Humor kawały i dowcipy o ruskich. Śmieszne memy i obrazki

                                                        ***    
Do wybrzeża afrykańskiego przypłynął rosyjski statek
Na pokład wyszedł kapitan  i dostrzega, że na plaży stoi murzyn i patrzy.
Kapitan niewiele myśląc rzuca do niego linę i krzyczy do murzyna.
- Dzierży linu! -  CISZA
- Nu dzierży linu – Dalej CISZA.
Ruski kapitan się podrapał po głowie i zaczyna inaczej.
- Gawarisz  pa ruski?
- NIC BRAK REAKCJI
- Sprechen sie deutsch?
- CISZA
- Parlez-vous français?
- CISZA
- Do you speak english?
- Yes I do! - wykrzykuje murzyn ucieszony.
- NU TO DIERZY LINU !!!
 
                                                       ***    
- Ciężkie czasy! –powiedział w czasie wojny Rosjanin, kradnąc zegar z wieży kościelnej.
                                                        ***    
 
Zawody w rzucaniu broną . Startują:  Polak, Rus i Niemiec
Pierwszy rzuca Niemiec i uzyskuję 5 metrów.
Drugi rzucał polak i uzyskuje 7 metrów. 
Trzeci rzuca ruseki uzyskuję najlepszy wynik 10 metrów. 
Niestety go  zdysfalifikowali bo zapomniał odczepić brony od traktora.
 
                                                        ***   
Najpopularniejsze napoje (w latach ’70 XX wieku):
W USA – Coca cola.
W Polsce – Pepsi cola
W ZSRR – Kola… weź wiadro i przynieś wody! 

                                                        ***   
Rok 1980. Moskwa ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Na trybunę wchodzi Leonid Breżniew wyciąga tekst przemówienia i zaczyna:
- O o o o o.
Szybkim krokiem podchodzi do niego jeden z organizatorów igrzysk i mówi:
- Towarzyszu sekretarzu generalny tekst przemówienia zaczyna się nieco wyżej a to co teraz czytacie to kółka olimpijskie!
                                                        ***   
Dowcip z czasów komuny
W jednym z moskiewskich przedszkoli pani pyta dzieci:
- W jakim kraju dzieci mają najładniejsze zabawki?
- W Związku Radzieckim! - odpowiadają chórem dzieci.
- A w jakim kraju dzieci mają najładniejsze ubranka?
- W Związku Radzieckim! - znów odpowiadają dzieci.
- A w jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie?
- W Związku Radzieckim! - jeszcze raz odpowiadają dzieci.
Nagle nauczycielka zauważa, że jedno z dzieci stoi w kącie i płacze.
- Wowa, dlaczego płaczesz?
- Bo ja tak bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim... 

                                                        ***   
Rosjanie zrobili pociski z gówna. Co prawda nie zabijają, ale przeciwnik momentalnie traci morale.
                                                        ***   
Jak sie nazywa się ruski bramkarz?
- GolaPuszczajew
                                                        ***   
Pewnego razu rosyjski rybak złowił dużą rybę i myśląc o rekordzie zmierzył ją. Co się okazało od głowy do ogona ryba miała 90 cm., a od ogona do głowy 60 cm. Napisał więc do Moskwy, do Akademii Nauk list z pytaniem czy to jest możliwe. Po dwu tygodniach otrzymał odpowiedź:
- To jest możliwe w przyrodzie, albowiem od wtorku do czwartku są 2 dni, a od czwartku do wtorku 5 dni.
                                                        ***   
Rosyjski kamikadze wykonał 35 lotów zakończonych pełnym sukcesem. 

                                                        ***   
Do drukarni zachodzi facet w łachmanach i prosi o 10 portretów Stalina i Lenina. Następnego dnia przychodzi w lepszym ubraniu i prosi o 20 portretów. Trzeciego dnia wraca w garniaku i prosi o 50 obrazów obu zodzów Rosji. Następnego dnia wraca w garniaku i najnowszym mercem. Wkurzony sprzedawca pyta:
- Panie, o co chodzi z tymi portretami? I jak pan dorobił się samochodu? Jeszcze niedawno nie miał pan w czym chodzić...
- Otworzyłem strzelnicę za miastem.

                                                        ***   
Znany rosyjski kompozytor umiera i mówi do faceta, który spisuje testament:
- Chciałbym, aby na moim pogrzebie zagrała orkiestra symfoniczna.
- A co pan chciałby usłyszeć?
                                                        ***   

Pułkownik zwraca się do żołnierzy mających jechać na wojnę do Czeczenii:
- Za każdą głowę Czeczeńca będę wam płacił po 3 dolary zrozumiano? A teraz rozejść się.
Po kwadransie do pułkownika przychodzi kilkunastu żołnierzy. Każdy z nich trzyma po kilka ludzkich głów. Pułkownik:
- Nie przesadzacie chłopaki? Przecież jesteśmy jeszcze pod Moskwą!

                                                    ***    

 Humor,kawały,dowcipy o ruskich.

- Czy to prawda że po katastrofie w Czarnobylu nie można jeść jabłek?
- Nieprawda. Jabłek można jeść ile się chce, natomiast ogryzki należy zakopywać w ziemi na głębokość co najmniej dwóch metrów
                                                        ***   
Przychodzi Rusek do dentysty. Dentysta ogląda i widzi same złote zęby, diamentowe koronki, w końcu nie wytrzymał:
- Właściwie nie wiem co mam panu tu zrobić?
- Chciałbym alarm założyć.
                                                        ***   
Trener złości się na zawodnika rosyjskiego:
- Ile razy mam ci powtarzać, że konkurencja, w której startujesz nazywa się trójskok. To znaczy, że odległość 17 metrów masz pokonywać trzema skokami, a nie jednym.
                                                    ***   
Leci samolot, nagle awaria, samolot zaczyna spadać. Stewardesa podchodzi do Francuza:
- Niech pan skoczy i odciąży samolot, uratuje pan wielu ludzi.
Francuz pomyślał, wypił całe wino, , krzyknął "Viva la France!" i skoczył.
Samolot spada dalej. Stewardesa prosi Amerykanina. Amerykanin pomyślał, wypił całą whisky, krzyknął "God bless the USA!" i skoczył. Samolot dalej spada. Stewardesa podchodzi do Polaka:
- Niech pan skoczy uratuje pan nas!
- Nie ma mowy!
- No niech pan skoczy będzie pan bohaterem...
Polak pomyślał, wypił wszystko co się dało wypić, krzyknął "Niech żyje Mozambik!" i wyrzucił Murzyna stojącego obok...
                                                        ***   
W pociągu Kolei Transsyberyjskiej konduktor złapał gapowicza. Ponieważ w pobliżu nie było stacji a na zewnątrz mróz i tajga, nalał go po mordzie i poszedł dalej. Po dwóch dniach ponownie konduktor spotyka tego samego gapowicza, a ponieważ warunki są takie same, znów leje biedaka po mordzie i idzie dalej. Podróżni którym żal zrobiło się bitego podróżnego zapytali:
- A daleko pan jedzie?
- No jak morda wytrzyma, to jadę do Władywostoku.
                                                        ***   
Zasypaną śniegami tajgą jadą saniami: Rosjanin Polak Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść lecz Ruski wyrzuca z sań Niemca. Wilki rozszarpują nieszczęśnika. Nie na długo powstrzymuje to zwierzęta które doganiają sanie. Ruski wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują go jednak po chwili znów są przy saniach. Wówczas Ruski wyjmuje strzelbę i po kolei strzela do każdego z wilków.
- Dlaczego - pyta Polak - od razu ich nie zastrzeliłeś? Ruski wyjmuje butelkę wódki.
- Coś ty!? Pół litra na czterech?!    
                                                        ***   
Sprzątaczka w gabinecie generała przypadkowo wcisnęła czerwony przycisk przy wycieraniu kurzu. Widząc to generał mówi:
-Poszla w piezdu!
-Kto? Ja?
-Niet, Ameryka...

sobota, 19 maja 2007

Kawały i dowcipy o policjantach

Kawały i dowcipy o policjantach

Policjant zatrzymuje kobietę i prosi ją o prawo jazdy. Po zerknięciu na nie mówi:
- Proszę Pani tu jest napisane, że powinna Pani prowadzić w okularach.
- Tak, ale mam kontakty - odpowiedziała kobieta.
Policjant na to:
- Nie obchodzi, kogo pani zna i tak dostanie pani mandat!

Czterech facetów gra w parku w brydża. Podchodzi do nich policjant i mówi:
- Fajna gra! Mogę popatrzeć? Może się nauczę?
- Siadaj pan.
Po kilku minutach:
- Wiecie co? Już umiem! Tym razem rozdajcie karty na pięciu!

Prokurator przesłuchuje policjanta, który uciekającego złodzieja ranił w nogę:
- Dlaczego nie użył pan broni z ostrą amunicją, tylko strzelał do uciekającego z łuku?
- Był środek nocy, nie chciałem nikogo zbudzić!

Policjant wraca z pracy i już od progu woła:
- Kochanie, dostałem bilety i wieczorem idziemy na "Jezioro łabędzie".
Po obiedzie widzi, ze żona starannie zmiata okruszki chleba i pakuje w torebkę.
- Po co to?
- No jak to, idziemy na "Jezioro łabędzie", to dla ptaków.
- Oj ty głupia, to taki balet, tancerki znaczy się tańczą.
- Patrzcie go, jaki mądry się znalazł. A jak szlimy na "Wesele" Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?

- Co obecnie mówi policjant, kiedy łapie złodzieja na gorącym uczynku?
- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme!

Na rozprawie sędzia pyta oskarżonego
- Dlaczego uciekł pan z więzienia?
- Bo chciałem się ożenić.
- No to ma pan dziwne poczucie wolności.

Żona policjanta wygląda przez okno i krzyczy do męża leżącego na kanapie:
- Józek tam ktoś kradnie auto!
- No to co?!
Po 5 minutach.
- Józek , ale to nasze auto!
Policjant wybiegł na podwórko. Po chwili wraca do żony.
- Złapałeś złodzieja?!
- Wyrwał mi się , ale zapisałem numer samochodu.

Komendant policji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym. I tak 99 procent tych dowcipów jest niezrozumiałych.

Z protokołów policyjnych i sądowych


Powiadomiony przez sklepową o włamaniu udałem się od razu na miejsce. Przed sklepem na rozsypanym popiele stwierdziłem ślady. Nie można było rozpoznać czy są to ślady człowieka czy kota. Musiały to jednak być ślady kota, gdyż po wejściu do sklepu zauważyłem wewnątrz siedzącego kota, który się różnie bawił, a na moje wejście nie zareagował. W sklepie pełno było wydzielin od kota. Nic z towaru nie brakowało tylko były na podłodze rozsypane papierosy. Na pewno papierosy te kot wziął sobie do bawienia. Dlatego stwierdziłem, że włamanie nie miało miejsca, a tylko kot w sklepie rozrabiał i sklepowa niepotrzebnie złożyła doniesienie.

Pan docent powiedział, że żona pana doktora to laboratoryjna ku.... Wobec tego pan doktor uderzył pana docenta i powiedział, żeby pan docent w pracy zajmował się czymś innym. W rozmowie z w/wym. dowiedzieliśmy się, że wynikła wspólna awantura między tymi osobnikami, którzy byli w stanie nietrzeźwym. Powody awantury trudno było ustalić, bo obie strony miały rację.

On dotykał ją na wersalce w połowie odcinka pomiędzy kolanami a brzuchem.

W miejscu swojego zatrudnienia ma opinię negatywną, ponieważ ma narzeczonego Murzyna, z którym się codziennie spotyka.

Protokół oględzin kurnika: jedna kura biała, łeb urwany - nie żyje, druga kura pstra, łeb urwany - nie żyje, trzecia kura chodzi - sprawna.

Zwłoki wisiały dobrze wyeksponowane, wkomponowane we framugę drzwi.

Na drodze leżał martwy pies, a obok niego prawdopodobnie jego właściciel, tez denat.

Oględziny przeprowadzono w świetle naturalnym, dziennym, temperatura -5 stopni, padająca mżawka, gęsta mgła, widoczność dobra.

Miał członka wyjętego, którego emitował za kioskiem w dłoni.

K. został przez nas zatrzymany w łazience, gdzie wpadł rozpędem wrzucony bezpośrednio w rurę kanalizacyjną.

Oskarżony zdjął spodnie i majtki, wypiął na mnie goły tyłek i pogardliwie charknął odbytnicą.

Mężczyzna ten włożył rękę pod kołdrę i usiłował pocałować pokrzywdzoną.

W/wym. stwierdziła, że została pobita przez 3 nieznanych mężczyzn, z których jeden to Andrzej.

W czasie jazdy patrolowej zauważyłem dwóch mężczyzn bijących się na jezdni obok. Ta sprawa wydała mi się więc podejrzana.

Osobnik mimo mojego upomnienia zachowywał się agresywnie. Wobec powyższego zdzieliłem go pałką służbową, więc do radiowozu wsiadł chętnie.

W połowie drogi do Warszawy usiadłam na muszli w ubikacji. Po chwili dosiadła się osoba, tak że siedziałyśmy we dwie osoby na jednej muszli.

Według mojej obserwacji nie był pijany tylko napity jak bela.

Kawały i dowcipy o policjantach

piątek, 18 maja 2007

Kawały i dowcipy o pijakach

Kawały i dowcipy o pijakach

Obok kobiety stoi w autobusie pijany mężczyzna. Ona, patrząc na niego z pogardą, mówi:
-Aleś się pan uchlał jak świnia!
-A pani jest strasznie brzydka!... I dodaje z tryumfem: - A ja jutro będę trzeźwy!


Żona zmusiła Kowalskiego do przysięgi:
-Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
-Klęczy Kowalski i przysięga:
-Już więcej pić nie będę, ale mniej też nie...

Mały Jasio krzyczy do telefonu:
-Taty nie ma w dom. Poszedł na otwarcie klubu. Mama powiedziała, że go przyniosą przed północą!

Pijany facet dzwoni do drzwi, otwiera kobieta i mówi:
- Pan tu nie mieszka !
- Oooo przeeprraszam! - rzekł facet, zachwiał się obróciło go ze 3 razy i znowu dzwoni do tych samych drzwi. Kobieta znowu otwiera już zła i mówi:
- Pan tu nie mieszka!
- Upps to przepraszam... powiedział facet, zachwiał się, obrócił parę razy i znów do tych samych drzwi dzwoni.
W?ciekła kobieta otwiera i wrzeszczy:
- MÓWIŁAM, ŻE PAN TU NIE MIESZKA!!!!
Na to facet:
- Jak to! Pani mieszka wszędzie, a ja nigdzie ??!!

Bezchmurny wieczór. Na chodniku leży pijak i kontempluje:
-Mały Wóz... Wielki Wóz... O kurde! Radiowóz!

Czemu ty Kowalski, jak podnosisz kieliszek, to masz zamknięte oczy? - pyta Nowak.
-A bo ja żem starej obiecał, że do kieliszka nie zajrzę.

Nie wolno panu pić alkoholu! Mówiłem to panu już przed rokiem.
-Pamiętam, panie doktorze, ale sądziłem, że przez ten czas medycyna zrobi jakieś postępy

Kowalski spił się do nieprzytomności. Stoi pod latarnią i chwieje się na nogach.
-Skąd pan jest? - pyta jakiś inteligent.
-Z Atlantydy...
-Przecież Atlantyda dawno zalana!
-A ja to nie?

Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo.
-Przepraszam pana bardzo...
-Idzie dalej i po chwili znowu zderza się drzewem.
-Najmocniej pana przepraszam...
Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi:
-Poczekam, aż ta hołota przejdzie...

- Kto cię tak pogryzł?
- Mój pies.
- Jak to się stało?
- Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał.

Dwóch facetów wnosi napranego w trupa gościa do baru.
Sadzają go na stołku i jeden mówi:
- Dwa piwa proszę.
- A ten pan w środku nie pije?
- Nie, to kierowca.

Wsiada pijany facet do taksówki. Taksówkarz się pyta:
- Gdzie jedziemy?
- Do domu!
- A dokładniej !?
- Do dużego pokoju....

Młody sędzia prowadzi pierwszą w swoim życiu rozprawę. Oskarżonym jest facet, który pędził bimber. Sędzia waha się jaki wydać wyrok, ogłasza przerwę i dzwoni do swojego starszego, do?świadczonego kolegi:
- Słuchaj Marek, mam tu gościa który pędzi bimber. Jak myślisz, ile mam mu dać?
- Hmmm. 20 zł za litr i ani grosza więcej!

Córeczka budzi się o trzeciej w nocy i mówi:
- Mamo, opowiedz mi bajkę.
- Zaraz wróci tatuś i opowie nam obu...

Dwóch gości popija sobie winko pod sklepem. Nagle podjeżdża elegancki samochód z którego wysiada jakie? zamożne małżeństwo, kupuj? w sklepie nie gazowaną wodę mineralną i zaczynaj? sobie popijać.
- Popatrz - mówi jeden z pijaczków - pij? wodę !
Na to drugi mówi:
- Jak zwierzęta..

Kawały i dowcipy o pijakach

czwartek, 17 maja 2007

Kawały i dowcipy - Hrabia

Kawały i dowcipy - Hrabia

Janie, w nocy miałem przypadkowy wytrysk nasienia!
Już zmieniam prześcieradło...
Baldachim, idioto!

- Janie!
- Tak Panie?
- Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu?
- Ja Panie.
- Przecież nie umiesz pisać!
- Ale Pani Hrabina mnie prowadziła...

Hrabia puka do drzwi Hrabiny:
- Hrabino azaliż mogę wejść?
Hrabina na to:
- A wejdź, a zaliż!

Hrabia:
Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden
Jeden.
W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.

Rankiem, po hucznej zabawie:
Janie !
Tak
Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają sie do góry
Nie...
Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku...

Jedzie Hrabia samochodem przez las.
Janie zatrzymaj samochód, chce mi się sikać.
Jan zatrzymał.
Janie otwórz drzwi i wyprowadź mnie pod drzewo.
Jan otworzył drzwi i wyprowadził Hrabiego.
Janie otwórz rozporek i wyciągnij go.
Janie, leje ?
Nie.
Janie schowaj go i zamknij rozporek.
Janie schowałeś go
Tak.
Szkoda, bo leje.

Początki motoryzacji.
Hrabia ze służącym jadą automobilem.
Wyprzedza ich bryczka zaprzężona w 4 konie.
Janie dorzuć węgla. Spójrzmy śmierci w oczy

Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widzą jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widzą jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jadą dalej i widzą jelenia.
- Hrabio, może teraz ja spróbuję?
- Dobrze Janie. Jan strzelił i jeleń padł.
- Jak to zrobiłeś?
- Trzeba celować w środek stada.

Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio, nie pasuje!

Hrabina pyta sługi:
Janie, co robi Hrabia
Leży i nie oddycha.
Na to hrabina:
A tak, on zawsze był leniwy.

Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
Jan: Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
Hrabia: Szabli!
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla:
Hrabia: Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg.

Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
Janie!
Ja też nie!

Hrabia wraca niespodziewanie do domu i widzi że hrabina jest jakaś niespokojna. Zaczyna podejrzewać, że jakiś obcy mężczyzna musi być w mieszkaniu. Otwiera szafę hrabiny - pusto. Otwiera swoją szafę, a tam na drążku wisi skulony gach.
- Moja droga. Następnym razem gdy coś z siebie zdejmujesz wieszaj w swojej szafie!

Po nocy poślubnej Hrabia wstaje z łoża i mówi do małżonki:
- Mam nadzieję, że po tak pracowicie spędzonej nocy urodzisz mi Pani potomka płci męskiej i... nie będę musiał powtarzać tych idiotycznych ruchów!!!

Hrabia i Hrabina spędzają noc poślubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia zacina się w palec i skrapia prześcieradło ze słowy:
- Niech chociaż pozory będą...
Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w prześcieradło i powiedziała:
- Masz rację, Hrabio.

Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.

Kawały i dowcipy - Hrabia
Copyright 2007 http://humor-dowcipy.blogspot.com/

niedziela, 6 maja 2007

Kawały i dowcipy o Dzieciach

Kawały i dowcipy o Dzieciach
Dwa przedszkolaki rozmawiają w przedszkolu - Gdzie się urodziłeś? Bo ja w domu!- mówi zadowolony przedszkolak. - A ja w szpitalu! - krzyczy maluch - A co ci było?- pyta zdziwiony przedszkolak.

Tato mówi do syna: Co powiedział sąsiad jak stłukłeś mu szybę? Syn: A mam nie mówić brzydkich słów? Tato: Oczywiście synu Syn: Sąsiad nic nie powiedział.

Dwie nastolatki stoją przed kinem: - Chyba nas nie wpuszczą na ten film. Jest od 18 lat. - I tak bym nie poszła, nie mam z kim zostawić dziecka.

Babcia pyta wnuka: -Kogo ty bardziej lubisz, Jasiu,mamusię czy tatusia? -Tatusia -Dlaczego? -Bo rzadziej bywa w domu.

Mamo, mamo widziałem dzisia Matkę Boską na plebanii! - Co ty opowiadasz, chyba masz goraczkę. - Naprawdę! Ksiądz stał z nią w dzwiach i powiedział: "Matko Boska, idź stąd, bo cie jeszcze ktoś zobaczy...".

Do państwa Nowaków przychodzi ksiądz po kolędzie.Ksiądz daje dziecku obrazek,dzieciak się pyta : - masz jeszcze ? ksiądz daje jeszcze więcej dziecku obrazków, dzieciak sie pyta : - a nie masz może z pokemonami ??

Do siostrzeńca przyjeżdża ciotka. -jaki śliczny! -zachwyca się dzieckiem. -nosek po mamie,oczka po tacie,włoski po babci... -buciki po siostrze,a spodnie po bracie -dodaje z przekąsem maluch.

- Karolinko, czemu płaczesz?
- Aaaa, bo wujek spadł z drabiny i połamał szafkę i stłukł lustro....
- I co, żal Ci wujka? Stało się mu coś?
- Nieeee, ale mój brat to widział, a ja nieeeeeee...

- Zocha, ściągaj majtki! Ja wyciągam gumę! - rozkazuje czterolatek koleżance.
- Cudownie! Ale po co?
- Zrobimy procę!!!

Dwie nastolatki stoją przed kinem:
- Chyba nas nie wpuszczą na ten film. Jest od 18 lat.
- I tak bym nie poszła, nie mam z kim zostawić dziecka.

Dziadek opowiada wnuczkowi jak był w Afryce:
- Pamiętam siedziałem na safari w krzakach, z dubeltówą na słonia. Nagle zza drzewa wychodzi lew.
- No i co, no i co, dziadku? - pyta zaciekawiony wnuczek.
- Zesrałem się.
- Nie dziwnego, dziadku - w takiej sytuacji...
- Nie wtedy! Teraz się zesrałem.

Facet czeka na porodówce na informację o płci narodzonego dziecka. Po kilku minutach podchodzi do niego lekarz i mówi:
-Gratuluję, ma pan córeczkę
-Chcę ją zobaczyć
-Proszę pana, ale ona nie ma nóg...
-Trudno, i tak chciałbym ją zobaczyć
-Proszę pana, ale ona nie ma rąk...
-I tak chcę ją zobaczyć!
-Proszę pana, ale ona nie ma ciała...
Facet myśli i mówi
-Trudno, to moja córka i chcę ją zobaczyć
Facet z lekarzem wchodzą do sali a tam na łóżku leży samo oko, facet tak patrzy, patrzy i mówi:
-Ale ty jesteś malutkie, ale ty jesteś słodziutkie
A na to lekarz:
-Niech się pan nie wysila, i tak nie widzi

Jasiu, dokąd się tak śpieszysz?
- Dostałem pałę z polskiego i chcę dostać lanie od mamy.
- Zwariowałeś? Dlaczego?!
- Bo jak potem wróci tata, to dostałbym mocniejsze.

Matka krzyczy na córkę:
- Zabraniam ci wracać tak późno do domu. Masz dopiero 17 lat. Ja w twoim wieku...
- Wiem, wiem. - przerywa córka - Siedziałaś stale w domu... bo ja miałam
pięć miesięcy.

Na lekcji geometrii dzieci uczą się rysować koła. Chłopiec podchodzi do tablicy i niewprawnie rysuje niezbyt udane, jajowate kółko. Nauczycielka:
- "Oj, chyba ci jajko wyszło..."
Chłopiec patrzy na nogawkę swoich spodenek i pyta:
- "Gdzie?"

Ojciec poucza syna:
- Kiedy ten niegrzeczny chłopak będzie w ciebie znowu rzucał kamieniami, to nie powinieneś oddać mu tym samym. Przyjdz do mnie i mi o tym powiedz.
- Po co? Stąd i tak byś w niego nie trafił.

Tato mówi do syna:
Co powiedział sąsiad jak stłukłeś mu szybę?
Syn: A mam nie mówić brzydkich słów?
Tato: Oczywiście synu
Syn: Sąsiad nic nie powiedział.

Dziadek opowiada wnuczkowi jak był w Afryce:
- Pamiętam siedziałem na safari w krzakach, z dubeltówą na słonia. Nagle zza drzewa wychodzi lew.
- No i co, no i co, dziadku? - pyta zaciekawiony wnuczek.
- Zesrałem się.
- Nie dziwnego, dziadku - w takiej sytuacji...
- Nie wtedy! Teraz się zesrałem.

Kawały i dowcipy o Dzieciach

wtorek, 1 maja 2007

Humor szkolny i dowcipy z zeszytów

Humor szkolny i dowcipy z zeszytów z zeszytów

Matejko namalował "Bitwę pod Grunwaldem", chociaż ani razu jej nie widział telewizji.

Perkusja to zestaw garnków, w których gotuje się muzyka.



Organy zbudowane są z dużych i małych piszczeli.

Dyrektorem filharmonii jest facet, który nie odróżnia klucza wiolinowego od klucza do wychodka.

W XIX wieku kompozytorzy na papierze nutowym pisali na siebie donosy.

Król Staś podejmował na obiadach czwartkowych różnych chudych literatów, bo inaczej pomarliby z głodu.

Król Waza, jak sama nazwa wskazuje, lubił zupę.,

W czasie mgły latarnik wyje na latarni i tym ostrzega okręty.

Rycerz średniowieczny składał się z głowy, zbroi i konia, który stawał na każde zawołanie.

W roku 1863 w Ameryce wybuchła wojna sensacyjna

Pięta Achillesa to miejsce, które jest wrażliwe na śmierć.

Mumie służyły jako wkłady do grobów i były robione przez Egipcjan.

Bogurodzica śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.

Kazimierz Wielki powiększył terytorium Polski 2,5 raza, a ludność aż trzykrotnie.

W zimie niektóre ptaki odlatują, a niektóre wzdychają.

Mieszko I ożenił się z radziecką królową.

Recydywista to taki człowiek, który z przyjemnością wraca do więzienia.

Na łące leżał Zosia, a przez jej środek płynął strumyk.

Dokument składał się z trzech części: pierwszej, drugiej i trzeciej.

Drzymała woził się wozem naokoło a Niemcy mogli mu naskoczyć.

Obywatel po użyciu probierza trzeźwości zmienił kolor. To znak ze alkohol był używany.

Siarka występuje na zapałkach.

SiO2 jest to wino na które mój tato mówi "pryta" lub "siara".

Budzik spełnia wiele czynności ale najczęściej chodzi wraz ze wskazówkami.

Syrena to pól kobiety, która ryczy gdy jest alarm.

Wraz z wynalezieniem koła i pieniędzy ludzie zaczęli kręcić interesy.

Pierwszy człowiek na ziemi nie czuł się samotny bo nie umiał liczyć.

Prostokąt rożni się od kwadratu tym, że raz jest wyższy, a raz szerszy.

Linijka 20 centymetrowa ma ponad 20 centymetrów.

Trójkąt równoramienny ma równe ramiona, jednak jeden z boków jest krótszy.

Żółw musi być z wierzchu twardy, bo w środkowej części jest zupełnie miękki.

Niektóre bakterie rozkładają obornik na kompot.

W górach nie mieszkają ludzie, tylko górale.

Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.

Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.

Chopin wszystko co widział przerabiał na muzykę.

W wierszu "Pieśń o bębnie" bęben gra pierwsze skrzypce.

Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago.

Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresje.

Amundsen zasadził flagę na biegunie.

Dwa przeciwległe punkty na globie nazywamy biegunkami.

Górale robią kierpce z własnej skóry.

Od czasów Kopernika Ziemia krąży wokół Słońca.

Na globusie wyróżniamy południki, północniki i całe nocniki.

Alkoholik nie może mieć dzieci, bo się trzęsie.

Wątroba była cały dzień śledziona.

Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcje w życiu komórki: wiedzą kogo wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcje celnika.

Rolnicy nie lubią kretów, bo obgryzają im korzenie.

Meduza żyje w jelicie grubym człowieka więc jest pożytecznym szkodnikiem.

Gryzoń to zwierze, które ogryza, co tylko może, np. jabłka, zostawiając ogryzki.

Liść ma taką rolę w życiu że musi cały czas wdychać i wydychać.

Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budowa gęby.

Perkusja to zestaw garnków, w których gotuje się muzyka.

Chopin - to najprawdopodobniej największy gracz na świecie.

Jontek na swoim zegarze w chałupie znalazł wskazówki do życia.

Nauczycielka puszczała płyty, które szły z żołnierzami do boju.

Żacy chodzili od drzwi do drzwi i śpiewali, a w zamian dostawali jaja i pokarm.
Msze żałobna "Requiem" Mozarta dokończył inny kompozytor, ponieważ umarł i nie miał czasu.

Dyrektorem filharmonii jest facet, który nie odróżnia klucza wiolinowego od klucza do wychodka.

Organy zbudowane są z dużych i małych piszczeli.

Justyna jest mądrzejsza od Marty - nie gardzi chłopem.

Zenon kochał Elżbietę mimo, że był w ciąży z Justyna.

Antek ciężko pracował rękami, a Boryna językiem.

Humor szkolny i dowcipy z zeszytów.

Copyright 2007 http://humor-dowcipy.blogspot.com

poniedziałek, 30 kwietnia 2007

Kawały i dowcipy o wojsku

Kawały i dowcipy o wojsku Kabaret Moralnego Niepokoju  Komisja wojskowa Legionowo

-Po co żołnierz ma płaszcz? -Po kolana -Co żołnierz ma w spodniach? - Żołnierz ma w spodniach chodzić. -A co ma żołnierz w szafce? -Porządek -Co żołnierz je? -Żołnierz je obrońca ojczyzny. -Od kiedy żołnierz może używać broni? -Od wtedy, gdy Bronia skończy 16 lat - Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho? - Będę gorzej -słyszał, obywatelu sierżancie! - Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho? - Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie! -Czym żołnierz myje zęby? Żołnierz myje zęby czym prędzej. - Sierżant! Jeszcze raz sprawdźcie akta osobowe rekruta Iwanowa. On po każdym szkolnym strzelaniu on ściera odciski palców na kolbie. -Co ma żołnierz pod łóżkiem? -Posprzątać - Kapral pyta szeregowca: - Z czego zrobiona jest lufa karabinu? - Ze stali. - Dobrze z czego zrobiony jest zamek karabinu? - Też ze stali - Źle. - Dlaczego źle? - Spójrzcie sami, szeregowy, co tu w książce napisali: "Zamek zrobiony jest z tego samego materiału" Sierżant wyjaśnia żołnierzom prawo ciążenia: - Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem, zrozumiano? - A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do wody? - Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście w artylerii, a nie w marynarce! - Odbywa się szkolenie. Kapral daje komendę: - Maski założyć - Maski zdjąć - Maski założyć - Maski zdjąć - Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski? - Zdjąłem, obywatelu kapralu! - Kowalski ale mordę to ty masz ! -Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy gdy kapral powie : - Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu. -Wrócił żołnierz z tygodniowej przepustki. Generał pyta go: - No i jak tam na przepustce? - Wspaniale, panie Generale. Przez cały tydzień się kochałem. - No siadajcie i opowiadajcie. - Niestety nie mogę, panie Generale... Kawały i dowcipy o wojsku

sobota, 28 kwietnia 2007

Kawały i dowcipy o policjantach

Kawały i dowcipy o policjantach

Wpada zomowiec do domu, zagląda do lodówki i pałuje żonę. Żona przerażona następnego dnia wymyła lodówkę. Zomowiec wpada, zagląda do środka i znów pałuje żonę. Przez parę dni biedna żona próbowała wszystkich środków, żeby nie denerwować męża. Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie pomagało. Któregoś dnia kiedy mąż ją pałą okładał, zapłakana pyta o co mu w końcu chodzi? A zomowiec na to: "Ja Cię nauczę gasić światło w lodówce!"

Chodzi zomowiec dookoła latarni i raz po raz wali w nią pałą. Podchodzi do niego drugi i pyta:
- dlaczego tak walisz w tą latarnię?
- No bo jeszcze jakieś 20 latarni i będę w domu.

Przychodzi milicjant do sklepu i pyta:
- Czy są karty do gry?
- Są.
- To poproszę ósemkę.

Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur..! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu.

Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina policyjna. Dwóch zomowców idzie ulica. Spotykają przechodnia. Jeden z nich zaczyna go bić pałą i kopać. Drugi pyta:
- Za co ty go właściwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży!

Zomowiec nad rzeką paluje z zapałem żabę. Podchodzi do niego jakiś starszy facet i pyta:
- Co pan pałuje tą biedną żabę? Nic panu nie zrobiła! A zomowiec na to:
- Nie dość że w moro, to jeszcze podskakuje!

Milicjant leży z uchem przy chodniku. Przechodzień pyta:
- co panu jest, panie władzo? Milicjant:
- płyt słucham.

Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Czy jest Pan Tadeusz? Sprzedawczyni woła na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana!...

Kawały i dowcipy o policjantach

sobota, 7 kwietnia 2007

Humor i dowcipy - Chuck Norris

Humor i dowcipy Chuck- Norris 
 Chuck Norris new memes about coronawirus.
 Chuck Norris miał kontakt z Koronawirusem - Biedny ten wirus

 Chuck Norris new memes about coronawirus.

Najnowsze kawały i memy o koronawirusie - Najnowsze informacje wprost z CNN - Chuck Norris zabił koronawirusa.

Łzy Chucka Norrisa leczą AIDS, raka i impotencję. Niestety, nikt jeszcze nie
widział, by płakał.

Wielki Mur Chiński nie powstał, by powstrzymać barbarzyńców, lecz by powstrzymać Chucka Norrisa. Nie udało mu się.

Chuck Norris jest jedyną osobą, która pokonała ściankę w tenisa.

Chuck Norris nie ubija masła. Kopie krowy z półobrotu, a masło samo wychodzi.

Kiedyś Chuck Norris zjadł cały tort, zanim jego znajomi powiedzieli, że w środku była striptizerka

Chuck Norris łowi ryby kalecząc się i wskakując do basenu z rekinami.

Chuck używa do gry w rosyjską ruletkę w pełni naładowanego rewolweru. Zawsze wygrywa.

Humor i dowcipy Chuck- Norris

Bestsellery Amazon

Bestsellery Amazon
Bestsellery Amazon